Cztery żywioły cz. 8

Przechodzimy do ziemi. Należy się zastanowić nad cząstkami, z których złożona, i nad jej całością. O pierwszym krótko powiemy. Jak stężała w lód kropla wody przybiera już formę krystaliczną, tak przeciętnie i cząstki ziemi. Krystalizacją wyraża się najprościej tkwiący w materii porządek, jeszcze martwy, matematyczny. Ograniczenie, regularność, symetria, proporcja — oto przymioty kryształów. Ostre, wydatne odgraniczenie nadaje im cechę zamkniętej w sobie całości. Mówiąc zatem o cząstkach, – kładziemy najwyżej kryształy, jako najprawidłowiej ukształtowane i naszym prawom rozumowym najodpowiedniejsze, a więc piękne, zwłaszcza gdy blaskiem, przezroczystością i wdziękiem barw budzą w nas miłe uczucie światła. Przy tym są zwykle drobniuchne. Forma ich odrębna, tchnąca życiem przy pozornej bezwładności, obudzą uczucie jakiejś nierozwikłanej zagadki, jakiejś cudowności. Stąd łatwy zabobon przypisujący kryształom, szczególniej kamieniom szlachetnym, siły magiczne. Bezkształtność, rozbicie, nie odpowiadają warunkom układu ziemi i stąd są brzydkie. Rozpadliny sprawiają wstrętny widok. Ziemia, która nas nosi, powinna być stałą, jędrną, nie kleistą lub rozmiękczoną. Stałość więc budzi uczucie estetycznie przyjemne. Ciała stałe, krystaliczne a przy tym brzmiące, uchodzą za najpiękniejsze. Złoto np. jest ciałem stałem, ma czystą barwę, połysk nie łatwo dający się zabrudzić, formę krystaliczną, dźwięk itd. Dyarnent ma dźwięk słabszy od innych kamieni, ale większą stałość, połysk i grę światła. Marmur posiada barwę, połysk, delikatną formę krystaliczną, stałość i wrażliwość na światło aż do pewnego stopnia. Granit ma ubarwienie mniej gładkie i nie przyjmuje światła. Podług tego każdy sam łatwo odgadnie estetyczne znaczenie pojedynczych składników ziemi.