Cztery żywioły cz. 3

W ogóle powietrze jasne i lekko poruszane usposabia wesoło. Powietrze zamknięte chmurami, z niebem posępnym i jednostajnym przytłacza nas i cięży na piersiach ołowiem. Już tym samem, że osłabia lub tłumi światło, że z wytępieniem jego ustaje życie istot, odbiera nam wszelkie upodobanie, z wyjątkiem, kiedy stanowi pożądaną zmianę po nazbyt długiej pogodzie. Chmury pędzone wiatrem wzniecają w nas niepokój ciągłą przemianą kształtów. Fantastyczność ich zapładnia częstokroć wyobraźnię, może jednak sprawić wrażenie zbyt mętne i rozpierzchłe, jeżeli są złożone z bezładnie postrzępionych łachmanów, w których nie ma żadnej całości. Wspaniałość mas obłocznych, chaotycznie napiętrzonych, a łączących wszystkie przejścia barw od hebanowo-czarnej aż do mleczno białej, bywa ogólnie podziwianą. Chmura sprawia wrażenie straszliwe, gdy tracąc swój powietrzny charakter, podobna do ciężkiego, złowrogiego całunu, albo nieprzenikliwej ściany, rozwleka się po nad ziemią. Razi, jeżeli jest jednostajną, nie będąc straszną, lub ociężałą, nie dając wesołej gry kształtów. Częstokroć przybiera najdziwaczniejsze kształty i drażni tym fantazję bez miary. Wydaje to się, jakby natura czyniła próbę, czy jej się uda z rozbieżnej materii potworzyć góry i zwierzęta?