Uczucia estetyczne cz. 8

Jest to krótko mówiąc brak wszelkiej miary. W rzeczy, jako takiej, i pomiędzy nią a nami niema żadnej miary pośredniczącej – bezmiar jest bezwzględnym, dla tego boimy się go. Wobec straszliwości osoba nasza nie czuje się odepchniętą, ale zgniecioną. (Nie wszystko jednak, co nam w życiu zagraża, jest straszliwym, jak to potocznie się mówi; groźne, niebezpieczne a straszliwe, to pojęcia różne). Jest to świat potęg grożących nam pośrednio lub bezpośrednio, ciemnych, nadludzkich, demonicznych, potwornych. Im wyobraźnia więcej ma swobodnego pola, tym straszliwszym wrażenie. Cierpienie stanowi tylko małą cząstkę tysiąca wpływów, jakie wywrzeć może straszliwość. Kto nie traci odwagi wobec zwyczajnego niebezpieczeństwa, może drzeć na jej widok, „jeżeli ma przy tym bujną wyobraźnię. Najsilniej działa to, co się bezwzględnie oznaczyć nie da; wiemy np. jaki wpływ na biedny rodzaj ludzki wywiera obawa przyszłych, nieznanych mąk w piekle. Puste lodowce wydają nam się potęgą straszliwą, w której by życie nasze przepadło, gdyby nim owładnęła; przepaść, której nie zdołamy przejść, ani przeskoczyć, jest straszliwą – tak samo wszystko, co jest bezmiernym i niszczącym. Rodzi tę straszliwość brak miary, którą zwykle mierzymy przyczynę i skutek. Wszelki skutek bez przyczyny widocznej sprawia wrażenie straszliwe. W razach mniejszej wagi spostrzeżenie tego braku miary niepokoi lub zatrważa; w tym razie obudzą uczucie strachu. Tu należą widziadła, i obłąkanie.