Uczucia estetyczne cz. 7

Jeżeli kto zapyta, komu najszerszy wolno czynić użytek z brzydoty, odpowiemy: temu, którego celem jest przedstawiać najogólniejszą harmonię życia, a więc poecie; najmniej zaś artyście, którego zadaniem czysta piękność żyjącej formy; budowniczy nie może jej użyć wcale; jego trudem jest, oswobodzenie i unaocznienie piękności skrępowanej w świecie nieorganicznym, a taka piękność nie znosi samowoli brzydoty, gdyż, jak to obaczymy, ład jej główną stanowi zasadę. Muzyka i malarstwo leżą w pośrodku między poezją a rzeźbą (Patrz Lessinga: „Laokoon”).

Dalszym prawidłem w zastosowaniu brzydoty jest utrwalenie jej wobec spostrzegacza. Wrażenie przelotne nie może mieć tej mocy, co trwałe. Ulata z tchnieniem słowo, podczas gdy dzieło rzeźby żyje wieki; ton nieharmonijny przedźwięczy szybko, budowa urąga czasom. Zresztą zmysł wzroku obudzą najsilniejsze uczucie wstrętu. On wskazuje naocznie, że brzydota jest tu przed nami, dla tego to brzydota uwiadomiona nie może być użytą w sztuce na tak szeroki rozmiar, jak wyobrażona słowem.

Poeta dramatyczny nie może nią tak absolutnie władać jak epik, malarz jak poeta itd.

Jeżeli brzydota jest nieprawidłowością sprzeczną sama w sobie, sprowadzającą niezgodne pierwiastki, aby je nawzajem zetrzeć, cóż tedy jest istotą straszliwości?