Uczucia estetyczne cz. 16

Między nami a przedmiotem powabnym łatwo odszukuje się miara. Co stoi poniżej, możemy wyśmiać, do niej możemy się tylko uśmiechać. Jest to piękno o niższym stopniu prawidłowości – swobodne, rozigrane. Ażeby znaleźć miarę na sąd o niej, nie potrzebujemy zbytnich wysileń. Czujemy ku niej pociąg, ochotę zbliżenia, nie może jednak przepełnić nas głęboką, potężną miłością, nie może nas pochłonąć, jak piękno.

Szczególnego wdzięku czyli powabności nabiera piękno, jeżeli igrając rączo ze swą surową doskonałością i łamiąc lekko jedno lub drugie prawidło porusza się wolniej, raźniej w obrębie szerszych, lecz zawsze jeszcze określonych granic. Tutaj więc piękno jest piastunką wdzięku i powabności; uczucia nasze biorą wyższy nastrój, chociaż nie potrzebujemy ich zbyt wytężać. Dla tego przyznają niektórzy wdzięk tylko piękności ruchomej (np. Szyler w swej rozprawie: „O wdzięku i godności”); szerszy rozbiór tego przedmiotu musimy tu jednakże pominąć, gdyż samo określenie wdzięku i gracji, jawiącej się w ruchu, za wiele by nam zabrało miejsca. Że jednak estetyczna jej miara niższą jest od miary piękna, to już wypływa n. p. z charakterystyki, danej przez Homera przepasce wdzięku, którą Wenus pożycza Junonie dla pozyskania Jowiszowego serca.