Uczucia estetyczne cz. 15

Płaskość jest najniższą miarą estetyczną. Co przypada poniżej, to jest już pospolitym i to w najgorszym słowa znaczeniu. Płaskim jest wyraz twarzy, w której zwierzęcość ludzkiej natury pokrywa, ale nie zaciera duchowości. Pospolitym zaś, kiedy zmysłowość zniżyła człowieka do żbydlęcenia, tak że pierwiastek duchowy zupełnie został wykluczonym. Tu należy gminność, plebeizm, rubaszność, cynizm.

Płaskość ma liczne w estetyce zastosowania, gdyż nie będąc bezwzględną brzydotą i nie kryjąc w sobie straszliwości, przechodzi łatwo w komiczność. Wkrótce bliżej zastanowimy się nad użytkiem, jaki z niej czyni ten ostatni.

Pospolitość raduje się zawsze pospolitością, płaskość płaskością. Żarty Sowizdrzała bawiły całe stulecia. Inne ma zastosowanie powszedniość połączona z brzydotą, ilekroć jej surowa naturalność posłużyć ma do, zrównoważenia zbyt wymanierowanej gładkości. Wspomnijmy na Sanszopansę wiernego druha rycerskich wypraw Don Kiszota.

Między powszedniością a pięknem umieściliśmy powabność. Pomiędzy nią a powszedniością wspomnieć jeszcze należy uczucia wywołane drobnymi wymiarami zjawisk. Tu więc należy drobniuchność w rozmaitych odcieniach, dalej zwyczajna przyjemność wabiąca „ładnym” kształtem, ale położona niżej od powabności, nie mówiąc już o pięknie.