Uczucia estetyczne cz. 13

Bez wątpienia powinien artysta chorobliwego społeczeństw-a używać środków przerażenia, aby umocnić stępiałe nerwy, lecz tylko pod pewnymi warunkami. Jeżeli cel swój prześcignie, dzieło jego staje się brzydkim; im większą siłę na to zużywa, tym wstrętniejszym zjawisko. Bardzo często w tym względzie błądzą; nie mówiąc już o autorach podrzędnej wagi z ich przeraźliwymi historiami, przypomnijmy tylko z najnowszych czasów Hebbla albo Delacroix i jego wstrętną jatkę w Skios.

Obszerne i doskonałe przedstawienie rozmaitych rodzajów brzydoty podaje Rosenkranz w swej „Estetyce brzydoty” do której, odsyłamy wszystkich, oddających się gruntowniejszemu studium.

Straszliwości przeciwstawioną jest powszedniość, w której zakres wchodzi to wszystko, co nas nie pociąga swą prawidłowością, ani nie odtrąca bezładem, co nie budzi w nas ani uczucia zgody, ani rozstroju. Jeżeli wobec straszliwości człowiek uczuwa się zgniecionym, powszedniość zostawia go obojętnym; człowiek waha się pomiędzy śmiechem a wyśmianiem; między przedmiotem a spostrzega czym niema żadnego związku estetycznego. Czujemy się przeniesieni w świat codzienny, którego nie można nazwać pięknym, ale który i brzydkim nie jest, który mógłby być takim lub innym, nie budząc w nas głębszego zajęcia.