Tragiczność cz. 5

Najrozmaitsze stosunki wywołują te same skutki. Max i Tekla („Wallenstein”) są oboje niewinnymi; jako dzieci rodziców porywa ich jednak wspólny odmęt. Wszędzie, gdzie ludzi wiążą nierozwikłane węzły, upadek sprowadza upadek: hańba jednej osoby dotyka drugą, tworząc najboleśniejsze konflikty tragiczne. Tu należy odziedziczenie ułomności cielesnej itd.

Wskażmy wpierw jednak na te wypadki, które i my uważamy za przeznaczenie czysto zewnętrzne, niedające się oznaczyć ani odwrócić: śmierć, chorobę, przypadek, kataklizm natury, przemianę itd. Słowem to wszystko, co zowiemy szczęściem i nieszczęściem. Cóż winien np. człowiek, jeżeli spotka się ze zbrodniarzem, ofiara ze swym dręczycielem? Do tych wrogich, z zewnątrz naciskających potęg, zaliczyć należy i ów konflikt uprawnionych interesów, w którym najdoskonalsza wola rozstrzygnąć się nie może stanowczo, tak że zowiemy szczęśliwym tego, który z zewnętrznego popędu wybrał jednostronnie a uczuł pełną duszą, chociaż się w końcu nawet pokazało, że zbłądził. Teoria winy stara się tu częstokroć zbyt jednostronnie dowieść swej prawdy i bywa dla tego za pedantyczną. Niezależnie od charakteru, jest w życiu ludzkim wiele konfliktów, w których wina i niewinność tak się ze sobą wiążą, że rozeznać ich nie zdołamy, chociaż najsilniejszy charakter złamać mogą.