Światło cz. 17

Siły barw stoją pomiędzy sobą w stosunku nie równym, lecz proporcjonalnym. Niebieska, czerwona i żółta w stosunku złotego działu. Trzy części żółtej mają więc taką samą siłę światła, co 5 części czerwonej a 8 niebieskiej. Kto bliżej chce się zapoznać z ciekawą nauką o barwach, a szczególniej z praktycznym jej zastosowaniem, tego odsyłamy do dzieła Sempera „o stylu”, do „nauki barw” Goethego i do przytoczonego kilkakrotnie Oerstedta: „Duch w naturze”, tudzież do Chevreuila, Bruckego itd. Dziś budzić się znowu poczyna silniejsze poczucie barwy, co wobec ostatnich lat mody brudno-szarej uważamy za szczęśliwy postęp. Dla tego omówieniu tej sprawy poświęciliśmy więcej miejsca. Prawda, że niejedno dziś robi się tak jaskrawo, jakby wzrok nasz zamierzano wypoliczkować. Barwy zielona i niebieska uchodziły w ostatnich czasach za niesmaczne, czerwona i fioletowa weszły zaś w modę. Niech będzie zresztą! Cieszmy się tymczasem, że widzimy przynajmniej barwy pełne, wolne od maniery, brudu i zaprószenia! Pełnych, prawdziwych barw tylko potrzeba, a zmysł ku nim obudzi się w dawnej sile. Barwa czarna jest właściwie bezbarwną. Dla tego godzi się z każdą inną. Pozbawiona wszelkiego połysku, kir np., budzi głęboki smutek; wyrażając jakiś brak w sobie, przypomina śmierć. Nie żąda niczego i nie mówi nic. Jest charakterystyczną barwą czasu, który w apatii widzi powagę. Strupieszałość w sukni czerwonej byłaby śmieszną, w czarnym fraku wygląda doskonale! Ubierajmy się jaskrawiej, weselej, barwniej, a będziemy znowu, jak dawniej, wesołymi!