Ruch cz. 4

Gdy linie się zbiegają, powstaje płaszkozielna. Piękność czystych linii i płaszkozieln, polegająca na matematycznej prawidłowości, grała już od dawna ważną rolę w estetyce. Przypomnijmy tylko zachwyt Platona nad figurami geometrycznymi (kołem, trójkątem, kwadratem, wielobokiem itd.). Krostą wyznaczają dwa punkty. Koło rodzi się z linii wirującej około stałego punktu środkowego. Swobodniejszą jest elipsa i forma jajowata. Trójkąt równoboczny i kwadrat wyznaczają się jednym kątem i jednym bokiem. Wszelka prawidłowość matematyczna może w danym razie Uchodzić za przymus i dla tego nie w porę użyta nie podoba się. Toż samo przewrotnie zastosowana wolność. Dla wielu istot niezbędnym jest przymus. Popadają bowiem w samowolę, gdy go się usunie.

Na szczegóły zwracać uwagę nie mamy miejsca. Parę tylko przykładów. Pomyślmy taniec, którego rytmiczność da się wyobrazić liniami. Porównajmy przy tym linię kadryla z linią zwykłego tańca kołowego, rozmaitość jego figur z jednostajnym powtarzaniem się linii kołowej. Albo porównajmy różnicę kłusowania i galopu końskiego. Bieg kłusem tworzy linię ostrą, jednostajną, galop wskutek powtarzających się skoków linię łukową lub falującą.  Pierwszy więc i dla oka już wydaje się bardziej spiczastym. Porównajmy harmonijne poruszenia fal i płomieni, ciał pędzonych wiatrem, ostre. Ucięte ruchy niektórych ptaków, a pewne, rytmicznie wirujące linie, jakie zakreśla sokół, orzeł, gołąb itd., sztywny bieg niektórych zwierząt, a wdzięczne ruchy charta.