Ruch cz. 3

Zauważmy linię ze względu na jej istotę i wyraz, na tedy przekonamy się, że prosta wymaga prostego rysu, że musi być nakreśloną dokładnie według panującego prawidła. Każda figura narysowana niedokładnie i poprzerywana zboczeniami, jest brzydką. Warunki wolności i porządku dadzą się najlepiej poznać, porównując linię prostą, nieskończenie długą z linią falującą. Tam bezwzględny przymus bez żadnej zmiany. W linii zaś wężowej, śrubowej, ciągła zmiana.

Każdą płaszkozielnę, a za tym powierzchnię każdego ciała, uważać możemy za utwór nieskończenie wielkiej liczby obok siebie położonych linii, przez co linia staje się istotną podstawą przeważnej części estetyki. Hogarth już poznał, jak wspomnieliśmy, estetyczną piękność linii falującej i nazwał ją linią piękności, z którą w porównaniu, każda inna jest brzydką. Uznając ją jednak za jedyną linię piękności zapomniał o prawidle Goethego: jedno nie w każdym wypadku przystoi. Chciał on linie ludzkiego ciała przenieść również na drzewo i kamień, i tak, przekraczając miarę, popadł w śmieszność. Musiał styl baroku postawić wyżej, aniżeli klasyczną architekturę Rzymian, Greków i renesansu. Obaczymy wkrótce, jak niższe twory odmienne mają formy piękności, aniżeli wyższe i budzą niesmak, jeżeli je wtłaczamy w ostatnie; w ogóle da się powiedzieć: im istota niższą, tym prawo formy jednostajniejsze, im wyższą, tym rozmaitsze, swobodniejsze. Z wolnością nie należy mieszać samowoli, stoi ona poniżej estetyki (wymoczki). Prosta, kołowa noszą piętno większego przymusu i jednolitszej prawidłowości, aniżeli falująca, elipsa itd. Gdy zatem krystalizacja np. polega na liniach prostych, kształty zwierząt są daleko swobodniejsze.