Ruch cz. 1

Estetycy w swym jednostronnym ubóstwieniu ducha, upatrywali jedyne piękno w sztuce, jako w dziele ludzkiego umysłu, naturze zaś odmawiali wszelkiej piękności. Zapatrywanie to dziś odepchnięte.

Możemy siebie przeciwstawić światu., możemy się uważać za jego utwór najulubieńszy, za jego wyraz najdoskonalszy, ale byłoby głupotą, kłaść siebie po nad nim.

Badając piękno natury, nie badamy ludzkiego ducha, który coś Wnosi w naturę, lecz rzeczywistość, której częścią jesteśmy. Poznajemy przy tym i siebie odnajdując po za nami przedmiotowo to wszystko, co zjednoczone stanowi naszą istotę.

Zaczynamy od ruchu. Co się nie porusza, uchodzi za martwe. Zycie i ruch znaczą jedno. Życie samo w sobie przepełnia nas radością, śmierć instynktową odrazą, trwogą lub nienawiścią. Dla tego nieruchomość przejmuje nas łatwo uczuciami wstrętu, podczas gdy ruch wszelki podoba się. Zmiana jego rodzi i w umyśle falowanie, błogość, rzekłbym, ciepło duchowe. Nawet igraszki zwierząt mają dla nas urok; oddając się indyjskiej kontemplacji, z podobnie błogim uczuciem przysłuchiwalibyśmy się drzew szumowi i przytłumionym dźwiękom morza. Nie tylko dziecię lubi ruchliwość i zwierzęta cieszą się na jej widok; jakieś ciało toczy się, waha, bieży, leci, one gonią je, chwytają, bawią się nim.