Roślinność cz. 3

Roślina rusza sie w sobie, lecz nie wyrusza z miejsca. Tkwi w ziemi. W powietrzu kołysze się łodyga, ale korzeń jest uwiązany; ginie, gdy się od ziemi oderwie. Grunt czarny, z którego wyrasta i w którym się kryje przed okiem człowieka, osłania ją urokiem tajemniczości. Chaotycznie pogmatwane węzły jej korzenia, budzą w nas uczucia grozy i niepokoju.

Nieruchomość rośliny zapewnia jej znaczne korzyści. Nie może ruszyć się z miejsca – ale i nie potrzebuje. Wiatr i słońce mają pieczę 0 niej. Wiatr zawiewa ku niej świeże powietrze i wprawia ją w ruch falujący, przenosi nasienie z jednego kwiatu na drugi, sprowadza deszcz, aby ją odświeżyć i odżywić. Słońce pielęgnuje roślinę i barwi jej kwiaty i liście. Tak ona krzewi się jednocześnie na zewnątrz i ku wewnątrz ziemi. Drzewo rozgałęzia swój korzeń we wszystkich kierunkach ziemi, a gałęzie i liście rozkłada w powietrzu, aby je czerpać pełną piersią.

Wśród tak przyjaznych wpływów czegóż potrzeba roślinie? Na cóż jej ześrodkowania duszy, jak zwierzęciu? na co zmysłów i narzędzi, którymi by szukała pożywienia lub usiłowała zbliżyć się do płci drugiej? Natura daje tylko to, co konieczne. – Tak to żyje roślina w rozkoszy najogólniejszego bytu, pozbawiona jeszcze duchowego środka, jakby symbol swobody, pełni, czystości i dobroci. Nie wyrządza dobrowolnie szkody żadnemu stworzeniu, nie napada żadnego, nie pożera, wsysa jedynie twory nieustrojowe i to bez zapalczywości, bez chęci rozkładu i zniszczenia. Gdy sobie wyobrazimy dąb olbrzymi, w kształcie polipa obejmujący ramionami swych gałęzi żywą ofiarę, jakże obraz ten byłby przerażającym, okropnym! Czymże on jednak w porównaniu z rzeczywistym olbrzymem lasów, co tak spokojny i bezsilny wobec żywych stworzeń!