Roślinność cz. 2

Europejski jego towarzysz szydzi zeń. On nie żyje na puszczy, więc kwiatek mu tylko kwiatkiem, drzewo drzewem, a niczym więcej. Tylko brak uczy oceniać. Persowie okazywali we wszystkich czasach wiele zmysłu dla piękności roślin. Pomijając ich ogrody (Xenofon), wspomnę tylko o znanym z Herodota zamiłowaniu Xerxesa w pięknych drzewach. Podczas wyprawy przeciw Grecji, w okolicy Sardes napotkał prześliczny klon, który w uwielbieniu dla jego piękności ozdobił złotym naszyjnikiem i naramiennikiem, oddając go pod dozór rycerzowi z „hufca nieśmiertelnych”. Czemuż tak mało znalazł naśladowców!

Roślina składa się z komórek powiązanych w całość za pomocą błonek, kory itd. Wyjątek stanowią wspomniane powyżej mchy. Roślina stanowi jedność we wielości, i to silnie wyosobnioną jedność.

Do życia jej niezbędnym jest pożywienie. Żywi się i oddycha korzeniem, gałązkami i liściem. Najwyższe świadectwo jej wyższego ustroju  stanowi zdolność rozrodcza. Dla tego narzędzia płciowe są najwspanialej rozwiniętą częścią u rośliny. One stanowią kwiat jej. Roślina stroi się kwieciem jak narzeczona do ślubu. Jest niemą. Ale woń słodka musi być jej mową. Jest ona tym, czym śpiew u ptaka w porze wiosny, czym poezja liryczna u człowieka. Jakież to upojenie z niej się sączy, kiedy noc ciepła nastąpi po dniu skwarnym a całe morze woniejącego kwiecia rozkołysze się błogim drżeniem.