Metody i uczucia cz. 6

Wszelkie czucie nazwać można ostatecznie upodobaniem lub odrazą. Co nam się podoba, mile przyjmujemy, co nie, odpychamy. Co się podoba niższym zmysłom, to jest przyjemnym, co obu wyższym, pięknem. W pierwotnym znaczeniu odnosi się wyraz „piękny” tylko do spostrzeżeń wzroku, i oznacza to jedynie, co się podoba najwyższemu zmysłowi, później zastosowano go i do upodobań ucha, tak że mówimy np. muzyka jest piękną. Byli jednak estetycy, którzy „piękne” jednoczyli najściślej z widzialnym a uczucie piękna wywołane za pośrednictwem słuchu, zwali tylko „przyjemnym”. Takim był Henryk Home. Nie wliczamy tu ludzi warstw niższych, albo mówiących narzeczem, którzy nawet uczucia zmysłów drugiego rzędu nazywają pięknymi. Najczęściej mówimy tak o zapachu np. róża ma „piękną” woń, innym nawet potrawy smakują „pięknie”. Taka definicja smaku może dać czasem ironiczny probierz wartości, w jakiej są u niektórych ludzi uczucia niższych w porównaniu z uczuciami wyższych zmysłów. W czasach takiego smaku (a były one!) urasta sztuka kucharska w prawdziwą, uwielbianą sztukę, a jej mistrzowie są estetycznymi powagami.