Metody i uczucia cz. 10

Uzyskawszy te cztery pojęcia, moglibyśmy we wielu razach poprzestać na nich, składając je według potrzeby, podwójnie lub potrójnie. Ale język nasz posiada tyle wyrażeń trafnych na uczucia pośrednie, że nie potrzebujemy uciekać się do podobnych zestawień.

Przywiedziemy tu tylko najważniejsze.

Weźmy na uwagę piękność w połączeniu z straszliwością,  natędy zjednoczone tu są uczucia piękna i strachu w celu wzajemnego   ograniczania się.  Siła przyciągająca piękna działa z jednej strony, strach z drugiej. Powstaje stąd wzniosłość. Ów czysty zestrój duszy z pięknem rozrywa się; wzniosłość przerasta naszą istotę, nasze „ja“, kryjąc w sobie siłę, która by mogła nas przygnieść, gdyby się przeciw nam zwróciła. Dla tego jednak najchętniej powierzamy się jej w opiekę; gdy jest nam przyjazną, natedy broni i chroni nas; w niebezpieczeństwie zwracamy się ku niej, jako pocieszycielce i zbawczyni; gdy jednak ogniwo wzajemnej miłości pęknie, obawiamy się jej, unikamy w tej samej mierze, jak ufaliśmy dawniej.

Z połączenia straszliwości i brzydoty powstaje przeraźliwość. W jej uczuciu kojarzy się strach ze wstrętem. (Tak mówił już Lessing w „Laokoonie”). Nasze „ja“ czuje się przygniecionym i odepchniętym.