Komiczność cz. 2

Oto zwrot rzeczy, który się staje komicznym, jak wszystkie zwyczajnie kończące się historie o strachach, które nie połykają swych ofiar.

Brzydota jest sprzecznością wstrętną sama w sobie. Ale jakże komiczną może stać się nawet ona! Przede wszystkim jakże to często biorą ją ludzie, szczególnie niewykształceni, za komiczność, nie zważając na przykrość ani na szkodę, jaką przynosi zjawisku, które zeszpeciła, ani nie przyglądając się jej samej w sobie, budzącej naówczas odrazę, ale porównując z tym, czym by właściwie być powinna, to jest z harmonią i pięknem. Dla tego wszelkie zboczenie od piękna ogół a szczególniej dziecko raczej wyśmiewa, niż pożałuje. Ale nawet i człowiek wykształcony nie ustrzeże się uczucia komiczności, widząc, że brzydota uważa siebie za piękno, że np. niedorodek fizyczny pragnie uchodzić za zdobywcę serc kobiecych. Sprzeczność rzeczywistości i urojenia tak jest bijącą w oczy, że musi sprawić wrażenie komiczne. Maska brzydka jest czymś okropnie brzydkim, gdyż z jej brzydotą łączy się jeszcze martwość. Jeżeli jednak widzimy, że po za nią kryje się istota żywa i przypuśćmy, piękna, na tedy wrażenie komiczne jest nieuchronnym. Dla osób z delikatnym poczuciem estetycznym granice bywają tu ciaśniejsze, aniżeli dla ludzi zwykłych. Maska wyda im się okropną pomimo świadomości ukrytego kontrastu.

Komiczność płaskości pragnącej się wyszczególnić, powszechnie jest znaną; niewyczerpany to temat, od nadętej żaby i osła w lwiej skórze, aż do owych Pistolów, Malvoliów i Parollsów Szekspira. Tu należy wszelkie czwanienie się i samochwalstwo, Iros żebrak i Tersites.

Nagłe roztoczenie obrazu przeraźliwego może czasami sprawić wrażenie komiczne. Przedstawmy, sobie zwierzę łagodne, do którego się ktoś przybliża z prostoduszną lub zuchwałą ufnością. Przypuśćmy np., że ktoś chce pięknego psa pogłaskać, albo lamparta podrażnić, a nagle pies go chwyta za rękę, albo lampart naciera nań z szybkością błyskawicy; wtedy porywa nas miniowali chętka śmiechu, chociaż widok zadanego ciosu wnet ją uśmierzy. Głupota albo zuchwałość odbierają tu pouczającą wskazówkę, która nabawia ich strachu i stanowi komiczny konflikt. Prawdziwa jednak straszliwość jest wykluczoną z obrębu konieczności, gdyż rozwiązanie komiczne nie powinno nikomu przynosić szkody, chyba że będziemy rzecz uważać ze stanowiska czystego egoizmu.

Chcąc z pomiędzy tysiąca komicznych sprzeczności podnieść tu jeszcze parę, zestawmy tylko nieokrzesanie z ogładą (np. tańczący niedźwiedź), niemoc ze siłą, męstwo z tchórzostwem, szczupłość z wielkością itd. O czmychającym zuchu już mówiliśmy. Jakże komicznym jest pochwycony na gorącym uczynku obłudnik i kłamca, albo ci wszyscy, jakkolwiek tam się zowią, którzy w nieszkodliwy nam sposób ulegają konfliktowi ścierających się ze .sobą sprzeczności. W sposób nam nieszkodliwy, powiadamy! Dla siebie jednak i dla tych, którzy im sprzyjają lub od nich zależą, czasem szkodliwy aż nadto! Wystawmy sobie kłamcę albo pijaka lub wreszcie głupca. Obcy może śmiać się będą z pijaka, ale krewni wyleją łzy gorzkie nad nim, czując gniew i sromotę. Nawet obłąkany, wariat, są śmiesznymi wskutek uwiadomionej w nich sprzeczności rozumu ludzkiego z niedołęstwem, chociaż czasy wyższego uobyczajenia ze zjawisk chorobliwych biorą pochop raczej do smutku aniżeli do lekkomyślnego śmiechu. U ludów nieokrzesanych nie mają na to tkliwego serca; ułomny głupiec np., wydaje im się zawsze wielce komicznym.

Takimi są również dzieci i warstwy niewykształcone w społeczeństwach nawet o wyższej cywilizacji. Za przykład może posłużyć także zło, które w swej żądzy szkodzenia zostaje oszukanym i ubezwładnionym. Głupi a udręczany diabeł np. ulubionym bywa przedmiotem komiczności. Głupota, jest tu przeciwstawioną złemu zamiarowi, który łączyć się zwykle powinien z przebiegłością.

Świat komicznych sprzeczności jest, jak widzimy, bardzo rozległym i ma nader liczne odcienia. Parę tylko wielekroć już wzmiankowanych grup tu przytoczymy.

Naprzód obierzmy sferę płaskiej komiczności, będącej najzwyklejszym źródłem gminnej uciechy. Wszystko, co leży w zakresie płaskości, a więc wszystko, co nieprzyzwoite, chłopskie, głupowate i nieokrzesane, można tutaj zaliczyć; dalej wszystko, co przechodzi w brzydotę, co nie dorosłe, skoszlawione. Szczególnie należy tu obraz zwierzęcości ludzkiej wobec duchowych dążeń i praw umysłu. Zwierzęcość naszej natury przeciwstawia się wyższym zadaniom życia i oto powstaje komiczna sprzeczność. Nie tylko jednak zwierzęca natura człowieka, ale i samo zwierzę tu się zalicza. Niekrępowane żadnymi względami zaspokajanie potrzeb u niego wydaje się wysoce śmiesznym, skoro je porównamy z prawidłami ludzkiej przyzwoitości, zwłaszcza wtedy, gdy zwierzę wychowane w towarzystwie ludzkim nabrało pewnego uszlachetnienia i mamy odeń prawo żądać niejakiej przyzwoitości. Im wyższe są wtedy wymagania tak zwanego tonu i dobrego obyczaju, tym kontrast naturalnie śmieszniejszym.