Człowiek w pracy cz. 4

Każdy mężczyzna powinien być, jak żołnierz, odważnym i obronnym. Państwo powinno dążyć do tego, aby jego obywatele byli wojownikami uzbrojonymi odwagą i wzgardą śmierci.

Wiadome są wady żołnierza. W czasie pokoju bywa on lalką drewnianą, która się porusza tylko za pokręceniem; tępieje i głupieje; na polu zaś walki jest brutalnym, nielitościwym, drapieżnym, jak dzikie zwierzę. Tylko wykształcenie może go ocalić od obu ostateczności.

Na przeciwnym biegunie ludzkim stanął uczony. Gdy żołnierz patrzył na świat okiem zuchwałym, pożądliwym, łupieżczym, ten bada swe księgi, szpera, grzebie, wydziela, porządkuje. Żołnierz rusza się i wytęża ciało, uczony siedzi i pracuje umysłem. Pod jednym względem są sobie równi. Jeżeli pierwszy chwali się cnotą męską: odwagą, ostatni posiadł ludzką: rozum. Pierwszy jest chełpliwym karierowiczem, drugi wyniosłym, zarozumiałym. Uczeni pod względem rozwoju cielesnego podobni są do rzemieślników pracujących w zamkniętej izbie, nie dorównują im tylko w rozwoju mięśni. .Mają wąskie piersi, skrzywione grzbiety, wzrok osłabiony.

Podczas gdy praca umysłowa uduchowia wejrzenie uczonego i wynagradza koszlawość ustroju delikatnością rysów, głębokością wyrazu, wyrobieniem czoła i szlachetnym zgięciem ust, biedny wyrobnik pióra, przepisywacz i biuralista ulegają tylko niszczącym wpływom zawodu, a nie znają jego korzyści. Są to ludzie opłakanej doli, podobnie jak robotnicy fabryczni. Stępiają się cieleśnie i duchowo.

Wielką stanowi różnicę, czyli uczony tylko czyta i pisze, czy także mówi, naucza. Mówiący, np. z katedry, wyprostowuje się, natęża klatkę piersiową. Cały swój ustrój wprawia w ruch pomocniczy. To mu dodaje siły i uczy lepiej się trzymać. Nauczyciel zważa więcej na otoczenie zewnętrzne; ruchy jego nabierają godności i wyrachowania. Uczony zamkniętej pracowni zaniedbuje się w stroju i uwadze na ciało. Nauczycielowi wydarza to się rzadko. Popada za to w błąd inny: ponieważ zwykle sam prawi, a uczniowie słuchają, nabiera poczucia nieomylności. Zarozumiałość cechuje pospolicie nauczycieli, urzędników i duchownych. Najdespotyczniejszą bywa u ostatnich. Niejeden duchowny uważa się i to nie tylko u katolików – za przedstawiciela Boga, który wiąże i rozwiązuje, za sędziego dusz. W tej roli odźwiernego niebios tak bywa czasem wstrętnym, jak butny portier, któremu się zdaje, że jest panem pałacu. Jak ten powinien być grzecznym i uprzedzającym, tak tamten łagodnym, pokornym w duchu przykazań. Do bakałarskiej zarozumiałości dodać wypada, że uczony zna tylko książki, a nie zna rzeczywistego świata i dla tego pomimo wiedzy, która go taką napawa dumą, najczęściej strzela bąki. Jeżeli zaś uniknie albo pokona wszystkie te błędy i śmieszności, wtedy należy do najpiękniejszych zjawisk ludzkiego życia. Duchowny i nauczyciel idą zaraz po nim. Najwspanialsze i najszlachetniejsze postacie znajdziesz tylko w ich kole.

Szczególnym wytworem naszego czasu jest biurokrata, dukwiący przy kancelaryjnym biurku i przesyłający piórem komendę rzeszy podwładnych. Łączy on w sobie zwykle słabostki uczonego z błędami nauczyciela. Jednocząc się z pojęciem państwa, uważa siebie za najważniejszą istotę w społeczeństwie, której się wszystko musi poddać. Zna on tylko swą wolę. To czyni go dumnym, zuchwałym, nadętym. Ograniczony zakres urzędu, otwierający mu rzadko szerszy widnokrąg i skazujący na jednostronność, czyni go machinalnym robotnikiem, w gałęzi swej bardzo częstokroć biegłym, ale zresztą ograniczonym, nawet głupim.

Prawdziwym człowiekiem w całym znaczeniu słowa jest gentleman. Nie znajduję na to swojskiego wyrazu, bo niestety aż nazbyt często nie można gentlemanem nazwać szlachcica. Jest to człowiek na duchu i ciele wszechstronnie rozwinięty, przodujący odwagą, rozumem, energią, wzrostem, pięknością i siłą ciała, duchowo stojący na wyżynie czasu, wolny od słabostek uczonego, dość odważny, aby postawić czoło wszelkiej napaści nie będąc przy tym brutalnym, mąż jednolity, potężny, wystarczający sobie, a przy tym żywiący poczucie społeczne, czynny a nie  obrażający współtowarzyszów szorstkością form, poważający siebie i drugich, wymagający zatem szacunku. Oto harmonijne połączenie ducha i formy!